Reedycji monografi z 1930 r. z oryginału dokonał: Krzysztof Ostojski
W tekście zachowano pierwotną pisownię jak w wydaniu z 1930 r.
ORYGINAŁ: Ks. L. W. ULATOWSKI
WIADOMOŚCI o KOŚCIELE I PARAFJI w STRZAŁKOWIE
DRUK ZIEMI KALISKIEJ, KALISZ, AL. JÓZEFINY 9, TEL. 209
Nihil obstat
Wladislaviae, die 21 septembris 1930
Dr. A. Jankowski
Censor.
No 3962
IMPRIMATUR
Wladislaviae, die 24 septembris 1930 an.
† Carolus Miecislaus, eppus.
Sac. Joannes Broniarczyk
l.s. pro Cancellario
Wiadomości o kościele w Strzałkowie
Położona dawniej wśród łąk i lasów wieś Strzałków (u Łaskiego Strzałkowo), nazwę swą
wywodzi zapewne od wyrazu strzała; leży dziś w gminie Strzałków, pow. Kaliskiego,
Województwa Łódzkiego. Dawniej należał do parafji liskowskiej. Ze wzmianek o dziesięcinach
z pól i łąk, oddawanych proboszczowi w Liskowie wynika, że Strzałków istniał wiele lat przed
16 wiekiem.1
Pierwszy kościół w Strzałkowie wybudował Stanisław Zaremba, dziedzic Małgowa, w
roku 1604 2 i tenże probostwo erygował. W roku 1727, tak nazwany, kościół filjalny w
Strzałkowie, Ks. Jan Brański proboszcz liskowski odbudował. Z opisu wizyty ks. B-pa
Kraszkowskiego widać, że kościół był pokryty gontem, wieżyczka na kościele blachą, nie było
prawie podłogi, podniebienie niezgorsze, ławek i okien (!?) nie było. Najświętszy Sakrament
przechowywał się w drewnianem pomalowanem tabernakulum. Kościół jest wtedy pod
wezwaniem Najśw. Marji Panny.3
W roku 1751 dziedzic strzałkowski Władysław Zaremba miejsce święte na nowo ogrodził i
sprawił monstrancję w r. 1754 do dziś używaną. Staraniem księdza Mikołaja Dębińskiego,
proboszcza liskowskiego, wybudowano w 1751 r. dzwonnicę naprzeciw wielkich drzwi, dach
znowu świeżo poprawiono, ławek dotąd jeszcze nie było i wyraźnie zaznacza się, że niema
chrzcielnicy (widocznie powinna być).
Opis z tego czasu wzmiankuje, że wielki ołtarz dawnej budowy, rzeźbiony i pozłacany
posiadał już wtedy cudowny obraz Najśw. Maryi Panny Wniebowziętej, mensa zrobiona z
cegieł, ma cały portatyl konsekrowany, na ołtarzu 4 cynkowe lichtarze i tyleż drewnianych; po
bokach kościoła były 2 ołtarze murowane: w jednym obraz Św. Jana Chrzciciela, a na drugim
(zapewne) Św. Ignacego Męczennika.4
Z niewyszczególnionego bliżej powodu kościół dotknęła straszna klęska pożaru; wypada,
że to nieszczęście miało miejsce między rokiem 1751 a 1754. Uratowano szczęśliwie obraz
cudowny. Wkrótce, bo w r. 1754 dziedzic Ignacy Zaremba wybudował nowy kościół, dotąd
istniejący; użyto nań doborowego drzewa, jak to widać na poddaszu i przy szerokich jednolitych
gzymsach pod okapem.
Kiedy fundusze na utrzymanie kościoła znacznie się uszczupliły, wtedy w roku 1777
kościół został afiljowany do parafji liskowskiej z obowiązkiem, że nabożeństwo będzie się
odprawiać co święto i co drugą niedzielę Msza św.2
Do połowy 19 wieku kościół utrzymany był dobrze, później corazbardziej potrzebował
naprawy, aż w roku 1882 proboszcz liskowski ks. Hieronim Romanowicz kazał świątynię olejno
pomalować, na deseń imitacji błękitnych tafli marmurowych z odcieniem (w tym miejscu w
oryginale znajduje się fotografia kościoła od strony północno-zacodniej w orientacji pionowej z
podpisem: Kościół w Strzałkowie) różowem; robotę wykonał malarz Thime z Turku za sumę
300 rubli, pokwitowania wskazują, że robota trwała od 11 września do listopada.
Przy ogólnej naprawie usunięto ołtarz św. Ignacego Męczennika, stojący między drzwiami
przy południowej ścianie kościoła5, powodem tego miały być szczupłe fundusze,
niewystarczające na odnowienie jeszcze tego ołtarza, może chodziło też o powiększenie miejsca
nierozległej zresztą świątyni.
Do dwóch bocznych ołtarzy w r. 1884 ks. proboszcz Romanowicz sprawił artystyczne
piękne obrazy św. św. Józefa, Antoniego, Jana Chrz. i Benona, malowane na płótnie przez
Bartelmana z Kalisza, za sumę ogółem 65 rubli. Wtedy też odświeżono obraz w wielkim ołtarzu
Najśw. Maryi Panny, nie zatracając dawnego charakteru wyglądu. W tymże roku złotnik Edward
Romanowicz pozłocił 3 ołtarze, chór z organami, ambonę i feretron, za sumę 950 rubli. Okna
dano całkowicie nowe, usunięto stare, z gęstszymi ramami i zzieleniałemi szybkami. Cały
kościół wewnątrz robił miłe przyciągające wrażenie przez harmonijnie wyrzeźbione w stylu
barokowym ołtarze, zwłaszcza piękne ugrupowanie Boga Ojca i Aniołów w wielkim ołtarzu.
Błękit utrzymany w całym ozdobieniu świątyni, czyniłby większe jeszcze wrażenie, gdyby tę
barwę zatrzymano przy filanterjach, ławkach, konfesjonałach, jak było dawniej.
Cały kościół zewnątrz został wtedy oszalowany deskami i wzmocniony żelaznymi
zworami, dach pokryto nowemi gontami i przy wejściu dobudowano kruchtę, zrąb jej
zbudowany jest z drzewa jednego wielkiego świerku. Roboty restauracyjne przy kościele
ukończono w 1885 r. Dość obszerny i nastrojony organ na chórze z czasem bardzo był
zniszczony, aż w roku 1903 ówczesny ks. proboszcz W. Bliziński doprowadził ten instrument do
stanu nadającego się do użytku przy nabożeństwie, ale i temu małemu organowi okupanci nie
darowali podczas wojny 1918 roku, lecz zabrali największe piszczałki frontowe, które nie łatwo
mogą być zastąpione przez nowe.
Zakrystja w roku 1751 była w połowie murowana w połowie drewniana, później po
pożarze zbudowana od północnej strony jest cała drewniana, a nad nią znajduje się loża,
przeznaczona dla kolatora kościoła i jego rodziny, miała osobne wejście po schodach,
prowadzących od zewnątrz, które z czasem zostało usunięte, a przy otworze u góry urządza się
corocznie na przygotowanych ku temu żelaznych prętach ambonę dla kaznodziei, przy ludnym
odpuście Najw. Panny Zielnej.
Stara dzwonnica już przy wystawieniu jej w roku 1751 posiadała większy dzwon, gdy na
wierzyczce na kościele był drugi, trzeci przy zakrystji, czwarty przy ołtarzu. Dzisiejszy większy
dzwon ma taki napis: "Dzwon ten zbudowany z ofiar gospodarzy Strzałkowa staraniem ks.
Hieronima" (Romanowicza), niżej czytamy: "Pod Twoją obronę uciekamy się" nadto odbity
wizerunek Chrztu Pana Jezusa, budował go Richter z Warszawy, dźwięk ma harmonijny i
czysty. Ocalał on w czasie wojny przez to, że został schowany pod podłogą w kościele obok
ołtarza św. Józefa, a dla zatarcia śladów na jego miejsce powieszono wtedy mały dzwonek
dworski, dany przez p. Józefa Albina. Drugi mały dzwon pochodzi z roku 1681, u dolu ma ulane
wezwanie świętych imion: Jezus Maria Joseph.
Do zabytkowych naczyń świętych należy monstrancja. Kiedy o dawnej miedzianej,
posrebrzanej monstrancji, wymienionej w 1751 r. nic się nie mówi po pożarze, możliwą jest
rzeczą, że się wtedy przepaliła, była rzesztą niecałkowita, gdyż bez Melchizedecha. Zastąpiła ją
nowa srebrna, częściowo złocona artystycznie, wykonana w stylu barokowym, mająca 6 postaci
św., dzisiaj 2 pozostałe: św. Piotra i św. Pawła; ma na podstawie napis po łacinie: "Pamiętaj
Panie na Władysława Zarembę, gdy przyjdziesz sądzić, nie potępiaj mię, a przyjmij, to skromne
dzieło, które Tobie i siebie na wieki przeznaczam" dn. 1 października 1754 r.
Duża puszka srebrna do komunikantów pod spodem niesie taki napis łaciński: Ignacy z
Kalinowej Zaremba Kościołowi Strzałkowskiemu sprawił r. 1768
Kielich srebrny z pateną ma napis: Ignacy Zaremba Kościołowi Strzałk. sprawił r.
pańskiego 1770.
Prochy tych i innych dobrodziejów kościoła spoczywają zapewne pod podłogą tak o tem
świadczy podanie ludzi i widniejące tam szczątki ludzkie. Cmentarz obok kościoła też wiele
kości grzebie, aż przy powstaniu parafji 14 czerwca 1921 roku, zakrzątano się o poświęcenie
nowego cmentarza w polu od strony południowej.
Do parafji należy: Strzałków, Dwór Gorzelew, Borki, Chrusty A., Chrusty B., Grabowa,
Gruszkowiec, Rutkowice, Miroszew, Okupnicy Małgowa. - Parafja liczyła 850 dusz, w
bieżącym roku 890 dusz.
Ziemi parafjalnej jest 15 mórg, wtem 2 morgi łąki i torfowisk.
Pierwszym proboszczem w nowo wydzielonej parafji był ks. Ignacy Raszka, drugi od dn.
6.V 1924 do 1.IX 1928 ks. Stanisław Królak, trzeci od dnia 7.IX 1928 ks. Leon Władysław
Ulatowski.
Wciągu swego istnienia parafja stara się o potrzebne rzeczy dla utrzymania kultu Bożego i
warunków bytowania dla posługi Kościoła.
Obok więc nabytych rzeczy do kościoła w tym czasie przykupiono ziemi, odbudowano
plebanję. Są jeszcze długi, parafja ma wiele potrzeb takich jak dach na kościele, odświeżenie
ołtarzy, organ, uregulowanie majątku parafjalnego i wiele innych drobniejszych. Gorące
zainteresowanie się sprawą kościoła niektórych parafjan, zwłaszcza b. dozoru, a dzisiejszej Rady
parafjalnej w osobach: Marcina Madaja, Stanisława Walisia i J. Werbińskiego jest rękojmią, że
sprawa kościoła wszystkim parafjanom na sercu głęboko leżeć będzie, chętnie jak dotąd
pomogą, zainteresują się świętą sprawą ku zawstydzeniu opieszałych, a dla przykładu
uczciwych.
Obraz Najśw. Marji Panny Wniebowziętej w Strzałkowie
Wyciąg z książki p. t. Historje cudownych obrazów N. M. P. w Polsce. Ks. A. FridrichT. J. 1908
roku.

W kościele we wielkim ołtarzu znajdujący się obraz Wniebowzięcia Najśw. Panny Marji,
malowany na drzewie około 3 łości wysoki, a 2 łokcie szeroki, przedstawia u góry Najśw. Pannę
wśród Aniołów u dołu zaś 12 Apostołów, stojących nad otwartym grobem. Suknia kuta ze
srebrnej blachy i srebra, wyzłacana korona zdobią ten obraz. Lud okoliczny uważa go za
cudowny, przechowując we wdzięcznej pamięci doznane tu łaski. Opowiada o pewnej
ociemniałej pani, która przez Strzałków przejeżdżała, gdy w pobliżu kościoła konie stanęły i z
miejsca ruszyć nie chciały. Wówczas pobożna ta pani kazała się do kościoła zaprowadzić i tu
ofiarowawszy się opiece Matki Najw., dawno utracony wzrok odzyskała.
Inna podobnież dotknięta ślepotą: młoda wiejska kobieta, także tu sobie uprosiła wzrok,
ofiarowawszy swe korale na ozdobę obrazu. Gdy jednak swej ofiary żałować poczęła, kościelny
znalazł korale leżące na ołtarzu, a sądząc, że przypadkiem spadły z obrazu, powiesił je
ponownie. Atoli następnego dnia korale znów leżały na ołtarzu. Co gdy się parę razy
powtórzyło, powiedział o tem księdzu kapelanowi, który wezwawszy ową kobietę i
dowiedziawszy się od niej, iż żal jej zrobionej ofiary i chętnieby ją napowrót odebrała, oddał jej
korale, ale razem z koralami wróciła jej i ślepota.
Akta parafjalne zniszczały zapewne pożarem, wiemy tylko, że w dawnych czasach
mnóstwo tablic wotywnych świadczyło o doznanych tu łaskach. Z początkiem XVIII wieku
przedstawiały one wartość 800 fl., ale z tych tylko dwa zostały. Obecnie jest 47 wotywnych
tablic; najstarsza z roku 1747. Niektóre kształtem lub rysunkiem przypominają łaski tu od Matki
Najśw. doznane. I tak: 8 tabliczek jest z wyobrażeniem oczów; 9 nóg srebrnych; jedna z napisem
T.B, przedstawia dwie tonące osoby; cztery twarze, dwie przedstawiają dzieci w pieluszkach;
inne wyobrażają serca, bydło rogate itp.
Z dwunastu dorocznych odpustów, które dawniej w Strzałkowie obchodzono, teraz tylko
sześć pozostało, które znaczną liczbę wiernych do stóp Maryi sprowadzają.
Szczegółów tych udzielił nam łaskawie pleban ks. W. Bliziński. O kościele tym i obrazie
wspomina szematyzm djecezji w r. 1877 na str. 92 tudzież "Gazeta Kaliska" 30 sierpnia 1905 r.
Parafja Strzałków.
Na prośby mieszkańców Strzałkowa i najbliższej jego okolicy, Ks. Biskup Stanisław
Zdzitowiecki, w dn. 14 czerwca 1921 r, wyłączył część obszaru z parafji Lisków i erygował
nową parafję Strzałków z przyległymi wsiami, któremi są: Dwór, Gorzelew, Borki, Chrusty A,
Chrusty B, Grabowa, Gruszkowiec, Rutkowice, Miroszew.
Do nowej parafji został mianowany nowo instalowany proboszcz ks. Ignacy Raszka,
kapłan energiczny, przyjacielski, ożywiony młodzieńczym zapałem; przybył ze Zduńskiej Woli
na oględziny w dn. 3 lipca tegoż roku, uroczyście witany już w pobliżu Liskowa przez banderję
konną, strażaków, procesję oczekującą go przy kapliczce przydrożnej, orkiestrę i wręczenie
chleba i soli. Tryumfalna brama na wejściu cmentarza kościelnego z napisem "Sercem witamy"
świadczyła o radości parafjan. Przy dźwiękach orkiestry przyjmowano upragnionego gościa
kolacją.
W kościele wszystko było w porządku tylko organ zostawiał wiele do życzenia.
Dom plebanijny budowany przy końcu XIX wieku, przez pewnego gospodarza, ceglany,
na glinie mieszanej z użytem wapnem, mieścił pewien czas żydowską karczmę, kupiony potem
przez grono akcjonarjuszy miejscowych na czele z ks. prob. Wacławem Blizińskim i p.
Radwanem z Kalisza, służył za dom ludowy, następnie za ochronkę, szkołę i wreszcie darowany
nowopowstałej parafji, przy spłaceniu niektórych mniejszych akcjonarjuszy. Przy oględzinach
przez nowego proboszcza dom wewnątrz był w stanie dobrze podniszczonym, w ciągu jednak
dwuch tygodni postawiono kaflowe piece na miejsce dotychczasowych ceglanych, pomalowano
ściany, zaciągnięto podłogi.
Podwórze było bardzo szczupłe, do połowy zajęte przez akcjonarjusza Ksawerego
Łapczyńskiego, tak samo zajęte były budynki, wolna była tylko obora i drwalniki. Stodoła
znajdowała się w znacznej odległości w polu, była w dobrym stanie. Parafja miała wtedy sześć
morgów ziemi ornej i 1 mórg łąki i pół morga torfowiska.
Na stałe zamieszkanie ks. Proboszcz przybył dn. 14 lipca, w przeddzień przyjechało 10
gospodarzy do Zduńskiej Woli, aby na swych wozach zabrać rzeczy proboszcza, mieli 7 mil do
przebycia. Parafjanie kupili księdzu krowę, za 40 tysięcy ówczesnych marek, pospieszyli z
ofiarami torfu, płótna, nabiału, drobiu i temu podobnych rzeczy.
Popsute organy naprawił gość księdza proboszcza, ks. Mikołaj Papieski z Tykadłowa w
dniu 11-go sierpnia r. b.
Kościelnym był (jak i dotąd jest) Wawrzyniec Kurzyński. Organistę zastępował p.
Mieczysław Kubik znajomy i przyjaciel księdza.
W dniu 23 lipca odbyła się kanoniczna instalacja proboszcza i udano się procesjonalnie
na poświęcenie nowego grzebalnego cmentarza, wszystkich ceremonji dokonał ks. dziekan Jan
Cyranowski.
Wybrano tymczasowy dozór kościelny, w skład którego weszli: Marcin Madaj, Józef
Janicki, Ignacy Wawrzyniak, Stanisław Waliś, Jan Kaczmarek, Józef Majdacki i Tomasz
Mielczarek.
Życzliwi parafjanie zajęli się zsieczeniem, sprzętem, zasiewem zboża, wykopaniem
ziemniaków i użyczali koni na potrzebne wyjazdy, szczególną życzliwością odznaczali się
czterej pierwsi członkowie dozoru kościelnego. Były w parafji i jednostki niechętne i wrogie, z
któremi niekiedy trzeba było mieć gorzkie przeprawy.
Odpust Wniebowzięcia N. Maryi Panny był bardzo ludny, parafjanie naznosili przedtem
proboszczowi drobiu i nabiału.
W dniu 8 września ruszyła ze Strzałkowa w połączeniu z sąsiedniemi parafjami, kompanja
do Częstochowy, kupiono tam zielony ornat za 45 tys. marek, prócz tego naczynia do olejów
świętych i lawaterz do zakrystji za 6 tysięcy. - W styczniu 1922 roku w Poznaniu w firmie
"Pankan" kupiono figurę do grobu wielkotygodniowego za 15 tysięcy.
W dn. 21 lutego 1922 r. przyłączono do parafji wieś Małgów, kolonję Małgów i Morgi
Małgowskie tak, że parafja z 800 dusz wzrosła do 1300, były wszakże jednostki niezadowolone
z takiego układu, więc w lipcu tegoż roku odbyło się głosowanie, wynikiem jego było
utrzymanie się przy Strzałkowie tylko kolonji Małgowskiej (na tak zwanej dawnej Pańskiej
Ziemi).
W tymże roku składką 250 marek z morgi pomalowano dach kościelny, postawiono parkan
przy plebanji i dano okiennice.
Z upoważnienia rządu do dozoru kościelnego weszli: Marcin Madaj, Ignacy Wawrzyniak,
Józef Janicki, Stanisław Waliś, Józef Werbiński i Józef Pszczoła.
Odpust Wniebowzięcia tego roku był jeszcze liczniejszy, przyczyniła się do tego w
pewnej mierze kompanja z Liskowa. Zbiórka na ulicy przez znaczek dała kościołowi 40.000
marek.
W tymże roku uchwalono dać pełniącemu obowiązki organistowskie, po 3 funty żyta i 5
funtów ziemiaków z morgi.
Na jesieni ukończono budowę spichrza, który kosztował miljon marek.
Przy głosowaniu zwłaszcza do Sejmu, w mniejszej mierze do Senatu, proboszcz przekonał
się, że ludność tej okolicy ulega zgubnym wpływom agitacji, nie okazując zaufania
proboszczowi.
8 listopada t. j. w dniu głosowania do Sejmu, poświęcono sztandar strażacki.
W rocznicę Konstytucji 3-go Maja był uroczysty pochód przez wieś i kolonię Chrusty B
przy udziale chóru kościelnego, Straży Ogniowej, banderji konnej, oddziału kosynierów, było i
przemówienie p. Kubika przy kapliczce. - W uroczystość Oktawy Bożego Ciała były dwie
procesje: w czwartek wspólna w Liskowie, a w niedzielę podobna w Strzałkowie.
Ks. proboszcz Ignacy Raszka w dniu 28 października 1923 r. wyjechał translokowany do
Drużbic, przygnębiony wypadkami przy oddzieleniu się Małgowa i głosowaniu do izb
ustawodawczych.
Po wyjeździe ks. Ignacego Raszki w parafji nie było księdza przez kilka miesięcy,
obowiązki proboszczowskie spełniał ks. Stanisław Mrozowski, proboszcz z Przezpolewa. W dn.
3 czerwca 1924 roku przybył do Strzałkowa jako proboszcz ks. Stanisław Królak starszy już
kapłan, mający wiele doświadczenia, przystępny, towarzyski, znający się na gospodarstwie,
mało wymagający, zyskał sobie tem serca parafjan. Przez czteroletni pobyt w parafji zbierał
materjał na przebudowę plebanji, dokupił, w 1925 roku siedm i pół morgi ziemi we wsi Borki, za
2500 złotych od Jana Nowaka; przeniósł z Borków i powiększył stodołę, umieścił ją na gruncie
bliskim od plebanji, będącym dotychczas własnością Franciszka Durdyna, a nabytym przez
odpowiednią zamianę gruntu na Chrustach. Przy spichrzu proboszcz dobudował kurnik;
doprowadził do końca proces o granicę podwórza, osiągając wyrok pozwalający na rozszerzenie
podwórza, po usunięciu zawadzającego dotąd domu. Pomalował dach w 1927 r. następnie
ogrodził cmentarz, zostawiając cząstkę do wykończenia, sam uległ nieszczęśliwemu wypadkowi
przy młócce zboża, wtedy stracił 4 palce u nogi.
W roku 1928 w pierwszych dniach września pożegnał parafję, udając się na wyznaczone
sobie stanowisko proboszcza do Dębów Szlacheckich.
Składki w ciągu tych 4 lat były najpierw po 2 zł. z morgi: na ziemię, później po 25 gr. z
morgi - i dochód z polowania. Znana z swych ofiar, już w zaczątkach parafji, Aleksandra
Grellówna darowała wtedy sukienkę jedwabną na puszkę do komunikantów, proboszcz darował
jedwabną czerwoną stułę.
W pierwszych dniach września 1928 roku ks. proboszcz St. Królak pożegnał parafję,
przenosząc się do Dębów Szlacheckich w dek. kolskim.
W dn. 7 września przybył do Strzałkowa nowomianowany proboszcz. ks. Leon Wład.
Ulatowski, wprowadzony kanonicznie i uroczyście w dniu 16 września, przez dziekana E.
Lidtkego przy udziale parafjan. Parafjanie, niezaopatrzonemu w narzędzia gospodarcze
proboszczowi okazali pomoc w zasiewach, koszeniu łąk i ofiarą torfu. Uchwalono wziąć się za
przebudowę plebanji, według planu zatwierdzono przedtem w gminie, jakoż z wiosną
przystąpiono do rozebrania plebanji, słomę ze strzechy sprzedano za 150 zł, ściany oczyszczono
z tynku, dom podwyższono o 4 cegły, uzupełniono konieczne potrzeby i doprowadzono
mieszkanie do porządku, zostawiając je pod ocynkowaną blachą, o wyglądzie przyzwoitym i
miłym.
Roboty wykonywali murarze Olkowie z Małgowa za sumę 1.600 zł. łącznie z robotami
ciesielskiemi. W pracy pomagali parafjanie, każda rodzina 2 razy wysyłała kogoś z swego grona
do pomocy, lub też służyła wozami po cegłe, żwir, piasek, wapno, cement, żelazo, drzewo.
Składki były dwie: raz po złotemu z morga, drugim razem po półtora złotego. Obok bardzo
życzliwych znalazła się spora liczba opieszałych, którzy ze składkami zwlekali. W podwórzu
przerobiono studnię przez wyrzucenie drzewa a danie cementowych cembrowin. Zaciągnięto na
to pożyczkę, w banku liskowskim na 1.200 zł. i od straży Ogniowej 400 zł.
Okazyjnie została nabyta chrzcielnica z Koźminka za sumę ok. 200 zł., licząc z
odświeżeniem, jako rzecz starożytna i rzeźbiona przedstawia ona większą wartość. Kościół
ozdobił się nowym dywanem.
W parafji zawiązano Stowarzyszenie Młodzieży: żeńskiej w dn. 14 października 1928 i
męskiej dn. 29 grudnia 1929 r., pierwsze liczy 25 członkin drugie 15. Praca utrudniona bywa
tem, że jest sporo potrzeb, a parafja licząca 890 dusz z trudnością może w ciężkiej chwili
podołać. Duch religijny parafji zdaje się wzrastać, lud tłumniej bywa na nabożeństwach,
częściej przystępuje do Sakramentów św. w parafji rozchodzi się 10 Ryczerzy Niepokalanej, 4
Przewodniki, 2 Świąteczne, 1 Zorza.